Jest taka piosenka Jana Krzysztofa Kelusa (Piosenka o jeżach), w której autor opowiada o podróży, ale historię ciągle przerywają mu wtręty o komunistach. W końcu już nie wiadomo, czy niektóre epitety dotyczą innych kierowców, jeży czy ubeków. Z tekstu wynika, że nie dało się wtedy opowiedzieć najprostszej, najbardziej banalnej historii nie nawiązując ciągle do sytuacji w kraju, do prześladowań, zagłuszania radia itd.

Tak było w PRL-u. Wydawałoby się, że po 23 latach od zakończenia okresu dyktatury komunistycznej można spotykając się na ważnych i ciekawych rozmowach wątek komunistów pominąć.

Niestety wraca on ciągle i zagłusza nieraz zdecydowanie ciekawsze tematy. Spotkanie poświęcone historii Żołnierzy Wyklętych, które zorganizowane było w ramach cyklu Koliber Historia w dużej mierze dotyczyło… ubeków, sprzedajnych sędziów, fałszywych kombatantów i przywódców komunistów.

Prelegent Tadeusz Płużański zaczął od opowieści o swoich spotkaniach w sądzie i poza nim z żyjącymi do dziś prześladowcami naszych bohaterów w tym rtm. Witolda Pileckiego (jednocześnie katów ojca Tadeusza Płużańskiego, który był skazany w tym samym procesie). Ci ubecy, prokuratorzy i sędziowie to dziś starsi panowie cieszący się na ogół szacunkiem, a na pewno spokojem i dobrą sytuacją finansową.

Do dziś mimo wielu prób właściwie żaden z prokuratorów i sędziów odpowiedzialnych za śmierć setek osób i więzienie tysięcy niewinny skazany przez sąd III RP nie został (był tylko jeden wyrok skazujący, ale w pierwszej instancji). Także ubecy w większości uniknęli rozliczenia, a najsroższe wyroki otrzymali jeszcze za komuny. To chichot historii…

Uniewinnienie „Kata Trójmiasta” Stanisława Kociołka to tylko symboliczne podsumowanie całego procesu sądzenia komunistów w „Wolnej Polsce”. Tak jak podobnie symboliczne znaczenie miał pogrzeb Stanisława Kociołka, komunistycznego generała, ministra obrony, jednego z dowódców inwazji na Czechosłowację, współtwórcy stanu wojennego, który odbył się w marcu tego roku na wojskowych Powązkach w Warszawie. Chowany był z honorami, przy asyście ministra obrony i kampanii Wojska Polskiego.

A przecież na tym samym cmentarzu znajduje się niepozorna „łączka” gdzie we wspólnym grobie do dziś spoczywają bohaterowie rzeczypospolitej. Nadal anonimowi żołnierze i obywatele pomordowani przez Urząd Bezpieczeństwa w latach 1945–56. Identyfikacja szczątków następuje z ogromnym trudem bez odpowiedniego wsparcia państwa, z dużym udziałem środków prywatnych ludzi, bez których już dawno by sobie to całe przedsięwzięcie darowano. Niestety mimo wysiłku w wielu przypadkach trudno dziś będzie odnaleźć, niezbędne do porównania DNA, rodziny tych ludzi. Nie zawsze zdążyli je nawet założyć…

Bohaterowie Rzeczypospolitej bo o ludziach pokroju Pileckiego czy Fieldorfa trudno mówić tylko w kategorii ofiar. Zginęli w boju o wolność mając wiele na swojej drodze sukcesów. A Kociołek i Siwicki i reszta komunistów? Jak o nich pisać i mówić? Zbrodniarze? Być może, ale mi bardziej pasuje, pomijając grupę rzeczywistych zbrodniarzy i katów, nazywać ich przeciwieństwem bohaterów – antybohaterami. Słownikowy antonim do słowa bohater to: mięczak, tchórz, panikarz, asekurant, kunktator, cykor, mazgaj. Pasuje jak ulał do większości. Takim to ludziom III RP organizuje państwowe pogrzeby z kampanią honorową Wojska Polskiego.

Przypomina się wiersz Herberta bowiem niezgoda na takie przedsięwzięcia nie wymaga ani specjalnego charakteru, ideologii ani odwagi. To właściwie kwestia smaku. Nie trzeba niczego więcej.

Dziękujemy wszystkim za przybycie. Było nam niezwykle miło gościć oprócz młodzieży do której skierowany jest cykl spotkań również ludzi, którzy byli świadkami naszej historii.